Zdrowie i życie ludzi jest najważniejsze. Od wielu lat w Polsce powstają nowe punkty pogotowia, których nieopisanej pomocy doświadczają ofiary wypadków i chorób. Niestety, kondycja finansowa niektórych z tych ośrodków pozostawia wiele do życzenia. Brakuje pieniędzy na nowy sprzęt i szkolenia kadry ratowników. Wiele pytań budzi ogłoszona w tym tygodniu rezygnacja dotychczasowego dyrektora pogotowia w Legnicy, Andrzeja Hapa. Co o swojej decyzji mówi sam zainteresowany?

Wieloletnia kadencja

Andrzej Hap był dyrektorem pogotowia w Legnicy przez bardzo długi okres, bo aż 19,5 roku. Tym bardziej dziwi fakt, że w tym tygodniu wpłynęło pismo, w którym dotychczasowy dyrektor składa rezygnację ze swojego stanowiska. Warto powiedzieć, że jest to człowiek wielokrotnie ratujący sytuację legnickiego pogotowia. Dzięki niemu organizacja ta została wyprowadzona z zadłużenia, jednak teraz, jak sam przyznaje Andrzej Hap, znajduje się w sytuacji bez wyjścia. Ratownicy legnickiego pogotowia nie otrzymują podwyżek, a koszty wykorzystywania sprzętu medycznego drożeją. Ciężka sytuacja zmusiła pana Andrzeja do złożenia rezygnacji.

Zmęczenie materiału

Zainteresowany przyznaje, że dokumenty z rezygnacją zostały przez niego złożone w poniedziałek, a sytuacja finansowa, w której zostawia on pogotowie w Legnicy jest dobra. Za główny powód, dla którego Andrzej Hap zdecydował się zrezygnować z pracy podaje się odgórne rozporządzenia, przez które wbrew swojej woli musiałby on podejmować niekorzystne decyzje, tym samym ponownie zadłużając jednostkę. Andrzej Hap mówi o „zmęczeniu materiału”, przez które zrezygnował ze stanowiska.